Wulgaryzm jako znak towarowy

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajmował się ostatnio sprawa z kategorii ciekawych, a mianowicie dotyczącą rejestracji wulgaryzmu jako znaku towarowego i toczącą się pomiędzy niemieckim Constantin Film Produktion GmbH a EUIPO (sygn. C 240/18). Czego konkretnie dotyczy spór? Otóż niemiecki producent filmowy Constantin Film Produktion GmbH wystąpił do Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej z wnioskiem o rejestrację dość kontrowersyjnego słownego znaku towarowego – „Fack Ju Göhte”.
Jaka była decyzja organu? Urząd odmówił rejestracji. W uzasadnieniu wskazał, że słowne oznaczenie poprzez odniesienie do angielskiego „fuck”, czy też niemieckiego „ficken” (którego znaczenie jest podobne do angielskiego odpowiednika) ma charakter wulgarny. Ponadto, zdaniem EUIPO taki słowny znak nie tylko przekręca nazwisko artysty Johanna Wolfganga von Goethe, ale także je znieważa poprzez nawiązane do obraźliwych zwrotów, co w rezultacie może zostać uznane za sprzeczne z dobrymi obyczajami..
Kolejne kłopoty Facebooka

Niecały rok temu Mark Zuckerberg postanowił zmienić nazwę spółki pod którą działa Facebook na Meta Platforms Inc. Używana potocznie nazwa to przede wszystkim Meta. Miało to związek z planowanymi zmianami oraz otwarciem się na nowe kierunki rozwoju, w tym przede wszystkim „metaverse” i rozszerzoną rzeczywistość. Jak pokazał ostatni rok – Facebook chyba nie zbadał w sposób dostateczny możliwości zmiany nazwy oraz funkcjonowania innych podmiotów na rynku o tożsamej nazwie.
Jaki związek mają Kim Kardashian, kimono i Japonia?

Jaki związek mają Kim Kardashian, kimono i Japonia? Co może wyjść z takiego połączenia? Oczywiście nic dobrego o czym poniżej.
Kim Kardashian, a właściwie Kim Kardashian West – amerykańska celebrytka, która ma także zacięcie do interesów, przede wszystkim w branży odzieżowej, ostatnio zaprezentowała swoją nową kolekcję bielizny modelującej kobiecą sylwetkę.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nowa linia bielizny sygnowana jest nazwą „Kimono”, która jednocześnie została zastrzeżona jako znak towarowy „Kimono Solutionwear”. Co ciekawe znana celebrytka posiada także zastrzeżone inne, podobne marki, w tym „Kimono Body”, „Kimono World” czy też „Kimono Intimates”.
Apple vs. norweski serwis

Większość z nas wie jak działa Apple jeżeli chodzi o ochronę swojego znaku towarowego – nie odpuszcza nikomu (nawet małym sklepom internetowym – np. „a.pl”). Podobnie, każdy użytkownik iPhone’a zdaje sobie sprawę, jakie podejście do akcesoriów ma gigant z Cupertino – najbezpieczniej używać certyfikowanych akcesoriów bezpośrednio od producenta.
Podobną politykę Apple stosuje także w zakresie używania części zamiennych. Warto tu przytoczyć sprawę, która zaczęła się w 2017 roku, kiedy to norweski urząd celny zatrzymał paczkę, która swoją drogę zaczęła w Hong Kongu, a finalnie miała dotrzeć do Norwegii, do Henrika Huseby – właściciela serwisu telefonów komórkowych, który zajmował się naprawą m.in. iPhone’ów. Rzecz jasna, norweski serwisant nie posiadał certyfikacji Apple.
Radosław Majdan vs. Chanel

Co ma wspólnego Radosław Majdan z Chanel? Nie chodzi tu o charytatywny mecz, w którym wystąpi on jako bramkarz, ani także o sesję reklamową jego żony, w której sygnować ona będzie nowe produkty znanej na całym świecie marki Chanel. Otóż powiązanie dotyczy nowego biznesu Radosława, a mianowicie jego spółki Vabun S.A.
Kto by się spodziewał, że były bramkarz reprezentacji Polski w piłce nożnej wejdzie na rynek perfum, a jednak mu się to udało, czego owocem jest nowa linia perfum – Vabun for Lady No.5. I tutaj właśnie pojawia się problem, bowiem kultowy zapach Chanel No.5 stworzony z około 80 starannie dobranych składników, który był używany m.in. przez Marilyn Monroe zdaniem Chanel mógł być inspiracją dla polskiej spółki.
W związku z powyższym, spółka Vabun S.A. na początku listopada 2018 roku otrzymała oficjalne pismo od kancelarii reprezentującej Chanel Sarl z siedzibą w Genewie, w którym zagraniczna spółka podniosła kwestie dotyczące sprzedaży, wyglądu oraz nazewnictwa nowej, polskiej linii perfum. Zdaniem Chanel istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że oznaczenie No.5 może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia perfum, na co rozsądnym rozwiązaniem byłoby zaprzestanie przez polską spółkę sprzedaży produktów oznaczonych spornym zwrotem.
Czy smak można chronić?

Niejednokrotnie wspominaliśmy, że różnego rodzaju produkty podlegają różnej ochronie, np. logotypy jako znak towarowy, kształty i wygląd mebli jako wzór przemysłowy, jednak wybiegając dalej – czy można uznać, że smak podlega ochronie? Jeżeli tak to w jakim zakresie? W jakiej kategorii? Dokładnie tym zagadnieniem zajmował się w ostatnim czasie Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-310/17 (Levola Hengelo BV / Smilde Foods BV). Warto wskazać, iż nie tylko strony sporu czekały na rozstrzygnięcie tej sprawy, lecz także ogromna ilość przedsiębiorców oraz spółek z branży spożywczej działających na terenie Unii Europejskiej.
Sprawa opiera się na serku do smarowania z dodatkiem śmietany i ziół „Heksenkaas”, który został wyprodukowany przez holenderską firmę po raz pierwszy w 2007 roku (aktualnie prawa do produktu przysługują spółce Levola).
Następnie niemal 7 lat później, tj. w 2014 roku konkurencyjna firma Smilde rozpoczęła produkcję oraz zaopatrywanie sieci holenderskich supermarketów w podobny serek, który nazwała „Witte Wievenkaas”.
Co może być znakiem towarowym?

Mówiąc o znakach towarowych każdy z nas ma przed oczami głównie logotypy znanych marek i firm, jak również ich nazwy oraz nazwy oferowanych przez nich produktów. Jednak czy zwrot „znaki towarowe” to tylko wskazane skojarzenia, czy też można do nich zaliczyć inne rzeczy?
Zgodnie z art. 120 ust. 1 ustawy Prawo własności przemysłowej, znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. Znakiem towarowym może być w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy. Warto w tym miejscu odwołać się także do europejskiego orzecznictwa, gdzie stwierdzono m.in., że przedstawienie w formie graficznej musi umożliwiać graficzną reprodukcję oznaczenia, w szczególności za pomocą obrazów, linii lub liter, przy czym przedstawienie to musi być jasne, precyzyjne, samo w sobie kompletne, łatwo dostępne, zrozumiałe, trwałe i obiektywne (wyrok TSUE z dnia 12 grudnia 2002 r. w sprawie C-273/00 Sieckmann).
Samsung szykuje telewizyjną rewolucję?

Każdy wie, że Samsung posiada w swojej ofercie bardzo szeroki wachlarz urządzeń, a swoje innowacje wprowadza nie tylko na rynku urządzeń mobilnych, ale także RTV o czym już niejednokrotnie mogliśmy się przekonać. Warto tu wskazać na serię „The Frame”, którą został sygnowane telewizory w tyle ramy lub obrazu. Idea owego pomysłu sprowadzała się do zaprzestania postrzegania telewizora jako samego urządzenia, które będąc wyłączonym było po prostu czarnym prostokątem na ścianie.
Wspomniana seria pozwalała spojrzeć na wyłączony telewizor nie jak na urządzenia, ale jak na obraz będący elementem wyposażenia wnętrza, a to za sprawą samego wyglądu oraz możliwości wyświetlania różnego rodzaju obrazów zamiast standardowego czarnego ekranu.
Netflix vs. sataniści

Netflix słynie z bardzo dużej liczby produkcji, zarówno filmowych, jak również serialowych o bardzo zróżnicowanej tematyce. W ostatnim czasie do serwisu trafiła oryginalna produkcja serialowa „The Chilling Adventures of Sabrina”, która jest odświeżoną wersją sitcomu z lat 90, jednak w swoim nowym formacie znacznie różni od swojego pierwowzoru, tj. Sabriny nastoletniej czarownicy.
Po niedawnej publikacji pierwszego sezonu nowej Sabriny w serwisie Netflix, w internecie zawrzało, przede wszystkim ze strony amerykańskich satanistów, których zdaniem nowy serial obraża ich zwyczaje i wierzenia. Złość i desperacja są tak wielkie, że są oni gotowi wystąpić na drogę sądową celem ochrony swoich praw i wierzeń.
Opłaty licencyjne powodem upadłości?

Zazwyczaj prawo ochronne na znak towarowy kojarzy się z rozwojem marki oraz płynącymi z tego zyskami. Uprawnione firmy oferują na rynku multum różnorodnych towarów, które pośród szeregu konkurencji wyróżniają się właśnie zarejestrowanymi znakami towarowymi. Jednak opisana poniżej historia ukazuje, że czasami znak towarowy oraz związane z nim kwestie podatkowe mogą być gwoździem do trumny dla niektórych firm.
O negatywnych konsekwencjach związanych ze znakami towarowymi przekonała się polska spółka Famur S.A., u której Naczelnik Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Krakowie przeprowadził kontrolę celno-skarbową dotyczącą podatku dochodowego od osób prawnych od dochodów osiągniętych w latach 2013, 2014 i 2015.
W toku kontroli Naczelnik skupił się na transakcji przeniesienia znaków towarowych z Famur S.A. do Famur Brand Sp. z o. o. i zawarcia umowy na korzystanie ze zbytego znaku towarowego. Na mocy przedmiotowej umowy spółka korzystająca zobowiązana była do uiszczania opłat licencyjnych z tytułu korzystania ze znaku towarowego. To właśnie owe opłaty były przez spółkę Famur S.A. zaliczane do kosztów uzyskania przychodu, co zostało zakwestionowane przez organ skarbowy. W wyniku kontroli oraz stanowiska Naczelnika Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego na Famur S.A. został nałożony obowiązek zapłaty zaległego podatku dochodowego od osób prawnych w wysokości 17,7 mln zł. Ponadto, poza samym podatkiem spółka obciążona została odsetkami w kwocie ok. 4,4 mln zł. Łączna wysokość zaległości podatkowych wynosi zatem 22,2 mln zł.